
SITPNiG Oddział w Pile, 64-920 Piła, plac Staszica 9, tel.: +48 067 215 13 08
e-mail: sitpnig@nafta.net.pl
Aktualności
WYPRAWA DO SANKT PETERSBURGA
Na porę bliską wiosenno -
letniemu przesileniu dnia i nocy Zarząd Oddziału SITPNiG w Pile zorganizował w
dniach 10÷18 czerwca 2006 wycieczkę do St. Petersburga według programu
opracowanego przez Ryszarda Chylareckiego i zrealizowanego przez biuro
turystyczne MATIMPEX, sprawdzonego partnera naszych wypraw. W zespole 41 osób
- w większości wiernych uczestników naszych wycieczek ale także z debiutantami -
wyruszyliśmy autokarem w piątek 9 czerwca o północy w pierwszy etap podróży.
Dwa nieplanowane postoje jeszcze przed przekroczeniem granicy ( „latający” ale
szczęśliwie przechwycony paszport pilota naszej wycieczki i konieczność
ubezpieczenia autokaru ) nieco jazdę wydłużyły ale nie zdezorganizowały.
Po
przekroczeniu granicy w Budzisku wjechaliśmy na Litwę i mijając Kowno i
Kiejdany ( miasta znane tym z nas, którzy uczestniczyli w wycieczce roku
2002 ) z charakterystycznymi hałdami kopalń łupków bitumicznych. Granicę z Łotwą
przekroczyliśmy szybko i dotarliśmy do Rygi. Jej obecna wizytówka - wieża
telewizyjna, która wita przyjezdnych formą Eiffla w nowym wydaniu. Po obiedzie
w imponującym ośrodku rekreacyjno - rozrywkowym odbyliśmy krótki przejazd po
starej części miasta prowadzeni przez miłą przewodniczkę, która poznała ( i to
nad wyraz poprawnie ) język polski z lektury .... „Przyjaciółki”. Dalsza część
jazdy była bardziej uciążliwa bo droga wzdłuż Zatoki Ryskiej jest niemal na
całej długości w przebudowie. Kolejna, już trzecia tego dnia granica - z Estonią
– odprawa równie szybka jak poprzednie „unijne”. Do hotelu w Tallinie dotarliśmy
po 24 godz i 20 min od chwili wyjazdu.
Zwiedzanie Tallina,
który już w X w. był silnym ośrodkiem, rozpoczęliśmy od bramy starego miasta.
Malowniczą ulicą, przy której stoją gotyckie XV – wieczne domy „Trzy siostry”,
„Dom Wielkiej Gildii”, doszliśmy do gotyckiego XIV – XV – wiecznego ratusza na
rynku okupowanym przez stoiska z wyrobami artystycznymi i pamiątkarskimi
drobiazgami. Wchodząc wąskimi uliczkami dotarliśmy baszt i murów górnego miasta,
zwiedziliśmy piękny Sobór Aleksandra Newskiego oraz najstarszą świątynię
Estonii, katedrę Najświętszej Panny Marii założoną w roku 1219. Z kilku punktów
widokowych wzgórza Toompea obejrzeliśmy panoramę miasta. Chwila wypoczynku w
jednej z licznych kawiarenek na wolnym powietrzu, obiad i jeszcze przed wyjazdem
z Tallina obejrzeliśmy z okien autokaru słynne Pole Śpiewu.
Granicę z Rosją przekroczyliśmy w Narvie, nad którą dominują dwie średniowieczne twierdze wzniesione na przeciwległych brzegach rzeki ( również Narva ). Wbrew przypuszczeniom odprawa graniczna jest rzeczowa i życzliwa, a co najważniejsze – jedna z najkrótszych jakie nasz doświadczony pilot pamięta. Być może to efekt odpowiednio wcześniejszego wypełnienia formularzy granicznych.
W drodze z Narvy do St.
Petersburga mijaliśmy wiele rosyjskich wsi. I chociaż widzieliśmy również
obejścia zadbane to widok większości domostw, a nawet całych wsi, biednych i
niszczejących, jest przygnębiający. Wieczorem - ale za sprawą białych nocy
ciągle za dnia -
wjechaliśmy
od strony Wzgórz Pułkowskich do Petersburga mijając socrealistyczne budowle przy
Moskiewskim Prospekcie i pomnik Lenina, przez taneczną lekkość postaci zwany
przez petersburżan „baletnicą”. Na czas naszego pobytu w Petersburgu
zamieszkaliśmy w „Polustrovie” - sympatycznym, oblężonym przez grupy turystyczne
( Polacy, Chińczycy ) hotelu, z solidnymi, „szwedzko stołowymi” śniadaniami.
Intensywne zwiedzanie
zaplanowane na trzeci dzień naszej wycieczki zbiegło się z „Dniem Rosji”, młodym
świętem państwowym obchodzonym od roku 1994 na cześć deklaracji suwerenności.
Rozpoczęliśmy od spotkania z Larysą - jak się przez cały czas naszego
pobytu
w Petersburgu i potem w Nowogrodzie Wielkim utwierdzaliśmy - wspaniałą i
niezmordowaną przewodniczką, swobodnie mówiącą po polsku, zasypującą nas
rozległą znajomością historii, architektury i sztuki. I nieocenioną w zwięzłej
informacji o problemach współczesnych Rosji, Petersburga i jego mieszkańców. Po
krótkim postoju przed kolumnami rastralnymi na Wyspie Wasilewskiej, zwiedziliśmy
Sobór Św. Piotra i Pawła z grobami carów ( od Piotra Wielkiego do
Mikołaja II ).
Z Twierdzy Pietropawłowskiej przejechaliśmy do Pawłowska gdzie zwiedziliśmy zespół pałacowo - parkowy. Pałac z pięknymi, majestatycznymi, a zarazem kameralnie ciepłymi wnętrzami oraz rozległy park krajobrazowy tworzą harmonijną całość i wywierają ogromne wrażenie.
Z Pawłowska wyruszyliśmy do Carskiego Sioła gdzie dopadły nas pospołu i oczekiwanie w długiej kolejce zwiedzających ( „Dzień Rosji” ) i upał godny wspomnienia naszej ubiegłorocznej wycieczki do Andaluzji. Dekoracyjne fasady Wielkiego Pałacu Jekaterińskiego i zestawienie kolorów przydają budowli wrażenie lekkości. Po cierpliwym oczekiwaniu nie tylko pałacem ale również wewnątrz, zwiedziliśmy wnętrza - rząd wystawnych, obfitych w złocenia komnat, z których najpiękniejsze to Wielka Sala Tronowa ale nade wszystkie ta, która sprowadza tu tłumy - zrekonstruowana Komnata Bursztynowa, bodaj jedyne podczas naszej wycieczki miejsce gdzie zakaz fotografowania jest traktowany serio i bez powszechnego w innych zabytkach pobłażania. Zwiedzanie Carskiego Sioła zakończyliśmy spacerem po ogrodach przed południową fasadą pałacu.
Nocny wyjazd nad Newę, którego celem było obejrzenie zwodzenia mostów dostarczył nam niespodziewanej a dużej porcji adrenaliny. Wcześniejsze niż przewidywane przez naszego pilota rozpoczęcie podnoszenia mostów spowodowało wyścig godny Formuły I, w którym tuż przed naszym autokarem zamykano trzy kolejne; przejechaliśmy dopiero mostem ostatniej szansy dzięki znakomitej jeździe naszego kierowcy a uczucie ulgi wcale nie było powszechne choć „przegrana” oznaczała spędzenie reszty nocy w autokarze.
Kolejny dzień to przede wszystkim wielki Ermitaż. Już Galowe Schody imponują ale piękno, lekkość i światło Sali Pawilonowej małego Ermitażu wywiera wrażenie niesamowite. Potem jeszcze Mała Sala Tronowa, Sala Georgijewska, sale wystawowe z arcydziełami światowego malarstwa i rzeźby i nieprzebrane kolekcje, których nawet pobieżne poznanie wymagałoby wielodniowych wędrówek. Oczywiście Larysa dla naszego kilkugodzinnego zwiedzania wybrała skarby największe, „Madonnę Litta” i „Madonnę Benois” Leonardo da Vinci, kolekcję arcydzieł Rembrandta ( Powrót syna marnotrawnego, Danae ), Rafaela, Rubensa, El Greco i wielu innych, genialnych twórców.
Następny etap naszego zwiedzania to potężny, monumentalny Sobór Izaakiewski - jeden z najwspanialszych obiektów architektury i sztuki zdobniczej swojego czasu. Wnętrza wykończono rzadkimi materiałami wykorzystując szlachetne marmury i kamienie. Sobór zdobią arcydzieła rosyjskiego malarstwa XIX wieku. Makiety wyjaśniają sposób stawiania potężnej kolumnady, wykonania i ustawiania olbrzymiej kopuły.
Po zwiedzeniu Soboru udaliśmy się pod pomnik Piotra I. Słynny „Miedziany Jeździec” to jeden z symboli miasta i popularne tło wspólnych fotografii - naszej również. Po kilku godzinach indywidualnych wędrówek Newskim Prospektem ostatnią atrakcją tego dnia wycieczki było późno wieczorne pływanie statkiem po Mojce i Newie między pięknie oświetlonymi przez białą noc i reflektory fasadami budynków, pałaców, cerkwi.
Piąty dzień wycieczki - ciągle przy wspaniałej, słonecznej pogodzie - to jedna z największych atrakcji wyprawy - Peterhof, letnia rezydencja carska. W położonym na brzegu Zatoki Fińskiej ogromnym zespole pałacowo - parkowym uwagę przykuwa Wielka Kaskada z Fontanną Samson i uroda Dolnego Parku, kompozycji starannie pielęgnowanych ogrodów, fontann, pałaców.
W drodze do Peterhofu minęliśmy w Strelnej
Wielki Pałac Konstantynowski, obecnie rezydencję prezydenta Rosji i jego gości
na czas pobytu w
Petersburgu. Po powrocie do miasta zwiedziliśmy nekropolie Ławry Aleksandra
Newskiego z grobami wybitnych postaci rosyjskiej kultury i sztuki (
Czajkowski, Rymski - Korsakow, Glinka, Dostojewski, Kryłow ).
Z
zamiaru przejazdu do hotelu przed wieczornym spektaklem „Rosyjska Dusza”
wycofaliśmy się utykając w potężnych korkach, zmorze dni powszednich
Petersburga. To efekt kilku ostatnich lat żywiołowego rozwoju motoryzacji.
„Rosyjska Dusza” okazała się żywym, barwnym, pełnym humoru spektaklem odległym
od pojęcia „chałtura dla turystów” tym bardziej, że w części występu z udziałem
gości również naszego kolegę poproszono do tańca, po którym brawom nie było
końca. W przerwie - wino musujące i kanapki z kawiorem.
Poranek następnego dnia wita nas drobnym deszczem; współczujemy wycieczce naszych Stowarzyszeniowych kolegów z łódzkiego Oddziału SITPNiG, którzy właśnie wyjeżdżają do Peterhofu. My jedziemy pod Sobór Smolny, którego sylwetka i widmowa poświata intrygują podczas wieczornych przejazdów po Petersburgu. Stąd udaliśmy się na zakupy do firmowego sklepu Petersburskiej Fabryki Porcelany, słynnej wytwórni założonej w roku 1744 na mocy dekretu córki Piotra Wielkiego - Elżbiety.
Odwiedziliśmy później piękny, klasycystyczny Sobór Świętej Trójcy w Ławrze
Aleksandra Newskiego. Następnie zwiedziliśmy cerkiew Zmartwychwstania
Pańskiego - Sobór Zbawiciela na Krwi. Żywe barwy zdobień zewnętrznych i
malownicza sylwetka świątyni czynią z niej jedną z wizytówek Petersburga.
Wnętrze Soboru jest również unikalne; brak jakiegokolwiek dzieła powstałego w
technice malarskiej, a wszystkie obrazy wykonano w formie mozaik pokrywających
ponad 6500 m2 powierzchni.

Z Soboru przejechaliśmy pod Aurorę.
Sprawdziliśmy i wszystkich skłonnych do naprawiania świata uprzedzamy, że słynne
działo jest zagwożdżone drewnianym klockiem, a kółka pozwalające
na zmianę ustawienia i wybór celu są zablokowane stalową linką.
Już przy słonecznej pogodzie zwiedziliśmy ostatni obiekt petersburskiej części naszej wycieczki - Sobór Kazański. Świątynię zbudowano na rozkaz cara Pawła I po jego powrocie z Rzymu co wyjaśnia kompozycyjne podobieństwo do bazyliki Św. Piotra..
Po wczesnym śniadaniu pożegnaliśmy Petersburg i pojechaliśmy do Wielkiego Nowogrodu, powstałego w IX wieku, jednego z najstarszych i najważniejszych miast Rusi Kijowskiej. Zniszczone przez Iwana Groźnego i zdominowane przez Moskwę utraciło swoje wielowiekowe znaczenie. Zwiedzanie Nowogrodu z Larysą, która i tu wszystko wie i zajmująco opowiada, zaczęliśmy od murów Kremla potem pomnika millennium, ogromnego dzwonu ze scenami opowiadającymi historię tysiąca lat tego miasta. Potem zwiedziliśmy Sobór Sofijski, pięcionawową świątynię pochodząca z roku 1045. Zdobią ją freski z wieku z XI i XII wieku; romańskie brązowe drzwi pochodzą z katedry w Płocku ( acz nie jest to teraz pewne ).
Po przejściu mostem nad rzeką Wołchow znaleźliśmy się na dawnym rynku Nowogrodu gdzie sąsiaduje ze sobą kilka cerkwi (wśród nich sobór Nikoło - Dworiszczienskij z roku 1136). Przed zakwaterowaniem w hotelu pożegnaliśmy Larysę. Silna burza z piorunami jaka przeszła nad miastem w czasie krótkiego wypoczynku w hotelu przed obiadem i późniejsza piękna pogoda na resztę dnia, uprzyjemniająca długie spacery brzegami rzeki, to typowy przykład na to jak podczas naszych wycieczek sprzyja nam pogoda. Zarówno autor programu jak i przedstawiciel organizatora wycieczki nie wyjaśnili nam jednak z kim i jak to ścisłe powiązanie jest ustalane.
Następnego dnia opuściliśmy
Nowogród i poza programem wycieczki zwiedziliśmy jeszcze dwa główne zabytki
Pskowa - Kreml i piękny, wysoki Sobór Świętej Trójcy z niezwykłym,
siedmiorzędowym ikonostasem.
Powrotne przekroczenie granicy rosyjskiej okazało się równie przyjazne i szybkie
jak nasz wjazd. Pierwszy etap powrotnej drogi zakończyliśmy
w Rezekne na Łotwie. Po zakwaterowaniu i obiedzie dzień zakończyliśmy
spacerami po mieście. Miłym wspomnieniem części naszej grupy jest wieczór w
kawiarence i galerii zarazem, której żywą maskotką jest zabawny królik.
Ostatni cały dzień naszej pełnej wrażeń wycieczki, równie udanej jak wszystkie dotychczasowe wyprawy, wypełniła nam droga powrotna. Jeszcze tylko wspólny obiad w Giżycku, quiz w formie sprawdzianu z zaskakującym i niekoniecznie dotyczącym zwiedzanych miejsc zestawem pytań oraz tradycyjny, kończący nasze wyprawy plebiscyt na najbardziej atrakcyjny obiekt, w którym zdecydowaną większością głosów zwyciężył Peterhof.
Przed północą zakończyliśmy kolejną, pełną wrażeń wycieczkę, której atmosfera i pogoda były takie jak zwykle - znakomite. Biuro MATIMPEX podeszło do realizacji programu z właściwą sobie rzetelnością. Panie przewodniczki ( Ryga,Tallin ) zasługują na superlatywy, wspominana zaś wyżej Larysa, traktująca swoje zajęcie z pasją i oddaniem - na najwyższe uznanie. Program zwiedzania choć bardzo bogaty pozwalał jednak na chwile wytchnienia. Wyrazy uznania należą się organizatorowi również za wybór hoteli ( Tallin, Petersburg, Nowogród, Rezekne ), które zapewniły nam odpoczynek wolny od stresów i utrapień jakich się - nieco stereotypowo - obawialiśmy.
Julian Łuczyński
![]()